Imprezy

Dęblin 2010

Niestety pogoda tego dnia nie była tak „fotogeniczna” jak na „Pikniku Góraszka”. Ciężkie chmury i wiatr zwiastowały nawet skrócenie imprezy. Na szczęście cierpliwi widzowie zostali nagrodzeni bo mimo trudnych warunków program pokazów był tego dnia prawie w całości zrealizowany. Impreza lotnicza będąca zwieńczeniem obchodów 85-lecia miasta i „Szkoły Orląt” przyciągnęła tysiące jak nie dziesiątki tysięcy fanów awiacji, nie tylko z okolic ale z Lublina, Siedlec, Warszawy. Nie mogło więc i nas tam zabraknąć.

Ze znalezieniem miejsca parkingowego nie było większego problemu „+” dla organizatorów, kolejka do kas spora ale sprzedaż biletów przeprowadzono dość sprawnie i nie czekaliśmy zbyt długo, kolejny „+”. Jednak był mały zgrzyt. – zabrakło informacji, że na teren lotniska nie wolno wchodzić z psami. Było kilka osób z czworonożnymi pupilami i niestety nie mogły one przekroczyć bram a ludzie się nastali i nawet w kasie kupili bilety bo nikt im do samej bramy nie powiedział o tym zakazie. Nerwy paru osobom puściły – nie dziwię się.

Teren Wyższej Szkoły Lotniczej oooooolbrzymiiiiii. Idzie się i idzie, i idzie, i…. na samym końcu jest! Dotarliśmy do lotniska a na nim… Poczułem się trochę jak na radomskim „Air Show” tylko troszkę mniej samolotów. Atoli nie brakowało odrzutowców (F16, Mig29, Hawk, SB Lim2), jak i transportowych CASA, Turbolet, Skytruck. Były też śmigłowce, jeden z nich (Mi-24) dał ciekawy pokaz swoich możliwości w powietrzu.

Na pokazy przyciągnęła nas symulacja walki powietrznej F-16 vs Mig 29. Po pikniku w Góraszce czuliśmy pewien niedosyt i tu w Dęblinie liczyliśmy, że ów „głód” będzie zaspokojony. Niestety… połowicznie, bo i owszem pokaz był i to nader dynamiczny ale czegoś jeszcze brakowało. Zapewne na karb kiepskiej pogodny (wiatr i niski pułap chmur) złożyć należy fakt, że nie było pełnego zakresu symulacji, i że nie było 2 F16 na 2 Migi (tak przewidywał harmonogram pokazów) lecz tylko 1 na 1. Gdy już wychodziliśmy z terenu lotniska nad naszymi głowami piękny popis akrobacji powietrznej dał odrzutowiec szkolno – treningowy Aeromacchi M-346 a , już na parkingu zatrzymaliśmy się by podziwiać niezwykłe figury powietrzne w wykonaniu zespołu „Biało Czerwone Iskry”.

Mimo wspomnianego niedosytu „efów” i „migów”, pochmurnej pogody a przez to trudnych warunków do fotografowania, wreszcie pomimo marszruty z parkingu na lotnisko i z powrotem, wyprawę do Dęblina na pokazy lotnicze uważam za udaną. Szkoda, że w Polsce organizuje się tak mało tego typu imprez.

Mapa

[salbumphotos=59,72,7]